Nowalijki – czy warto je spożywać?

Podziel się

Nowalijki to pierwsze wiosenne warzywa, na które wygłodzony po zimie organizm czeka z niecierpliwością. Mówiąc o nowalijkach najczęściej mamy na myśli sałatę, rzodkiewki, pomidory, marchew, ogórki, szczypiorek, natkę, rzeżuchę i cebulę dymkę, a także buraki ćwikłowe, seler czy pietruszkę.

Nowalijki

Skąd się biorą nowalijki?

W dzisiejszych czasach dostęp do świeżych owoców i warzyw mamy przez okrągły rok, jednak od grudnia do lutego są to warzywa importowane z cieplejszych regionów świata, głównie z Maroka, Izraela czy Hiszpanii. Aby mogły przetrwać podróż, zbierane są nie do końca dojrzałe i opryskiwane tak, aby mogły bez szwanku spowodowanego różnymi mikroorganizmami dotrzeć w stanie zdatnym do sprzedaży do kraju docelowego, dojrzeć i jeszcze odleżeć swoje na półce w hipermarkecie.

Pierwsze miejscowe młode warzywa możemy znaleźć w sklepach już w marcu. Jednak ze względu na panujący w naszym kraju klimat, łatwo się domyślić, że nie są to nowalijki z pól i ogrodów. Są to warzywa uprawiane w polskich szklarniach, w których brakuje słonecznego światła. Nie mają one takiego zapachu i smaku, który kojarzy nam się z odżywczym wiosennym śniadaniem. Z powodu braku promieni słonecznych nie wytwarzają się również wystarczające ilości cukrów i substancji zapachowych, a także witamin, minerałów i bioflawonoidów. Co więcej – nawozy sztuczne, którymi są podsypywane, oparte są najczęściej na związkach azotu, które kumulują się w warzywach. Pomimo, że uprawy szklarniowe są kontrolowane pod kątem ich zawartości, normy często są przekraczane, ponieważ rośliny sztucznie nawożone pobierają azotany nieselektywnie, czyli chłoną niemal wszystko, co zostanie im dostarczone.

Do tego wszystkiego w szklarniach, podobnie jak w przypadku roślin przeznaczonych do wysyłki za granicę, konieczny jest solidny oprysk, ponieważ uprawy są zagęszczone i znacznie bardziej narażone na choroby i atak szkodników. Najwięcej azotanów gromadzi się w korzeniach i liściach warzyw, dlatego też najwięcej ich wchłaniają sałata, szpinak, kapusta, kalarepa, buraki ćwikłowe, seler, marchew, pietruszka, szczypiorek, czosnek i rzodkiewki. Najbezpieczniejsze pod tym względem są pomidory i ogórki.

 

Nawozy sztuczne a nasze zdrowie

Nawozy sztuczne są niezwykle popularne, ponieważ pozwalają one bowiem na szybki wzrost roślin pomimo wyjałowienia gleb i braku światła słonecznego. Ich stosowanie jest obwarowane wieloma przepisami, odnoszącymi się do warunków przechowywania, dawek, a także stosowania w okolicach zaludnionych i podczas różnych warunków pogodowych, na przykład, gdy wieje wiatr. Już same takie obostrzenia powinny dać nam solidnie do myślenia.

Najczęściej wykorzystywanymi nawozami sztucznymi są te oparte na związkach azotu, fosoforu, wapnia, potasu i siarki. Stosowane są nie tylko w uprawie szklarniowej, ale również w celu zwiększenia wydajności upraw tradycyjnych (nieekologicznych), ze względu na wyjałowienie gleb. Jednak nadmiar użytych nawozów, zwłaszcza opartych na związkach azotu i fosforu, niezbilansowany intensywnością produkcji roślinnej, stał się źródłem zanieczyszczenia środowiska i żywności azotanami.

Picie wody zanieczyszczonej azotanami na skutek deszczów i spływania nawozów do wód gruntowych oraz spożywanie podsypywanych nawozami azotowymi warzyw w dużej ilości, zwłaszcza przenawożonych nowalijek w dużej ilości, może skończyć się poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi. Same azotany nie są szczególnie szkodliwe dla człowieka, jednak w środowisku organizmu ludzkiego przekształcone zostają do azotynów, których nadmiar może prowadzić do mniej lub bardziej poważnych zaburzeń zdrowotnych. Jednym z nich jest methemoglobinemia. Jest to stan głębokiego niedotlenienia organizmu, w którym zamiast cząsteczek hemoglobiny, która transportuje tlen, zaczyna w organizmie przeważać methemoglobina, która nie ma zdolności odwracalnego wiązania tlenu.

Methemoglobinemia z methemoglobiną na poziomie do 40% jest bezobjawowa, jednak u dzieci w wyniku przewlekłego niedotlenienia może dojść do opóźnień w rozwoju. Powyżej 40% objawia się sinieniem, zawrotami głowy, dusznościami, bólami brzucha, biegunkami, wymiotami, bezsennością i szybkim chudnięciem. Spada ciśnienie krwi i pojawiają się zaburzenia neurologiczne. Krew nabiera brunatnej barwy, serce przyspiesza. Przy 50-60% poziomie methemoglobiny występuje silna senność lub śpiączka. Przy 70% następuje uduszenie. Szczególnie wrażliwe na ten stan są niemowlęta, ponieważ fizjologicznie wyższe niż u dorosłego ph kwasu żołądkowego pozwala namnożyć się mikroorganizmom, które przyspieszają rozpad azotanów do azotynów. Dlatego małe dzieci powinny być szczególnie chronione przed kontaktem z nadmiarem tych substancji.

Ponadto nadmierna ekspozycja na azotany może skutkować nowotworami, szczególnie układu pokarmowego, problemami z tarczycą, zaburzeniami trawiennymi, niedokrwistością (w wyniku niedoborów witaminy B6, niszczenie krwinek czerwonych i szpiku kostnego). Substancje te osłabiają działanie układu pokarmowego, enzymów trawiennych oraz innych enzymów niezbędnych do funkcjonowania ludzkiego organizmu. Powodują niedożywienie i awitaminozy poprzez zmniejszenie wchłaniania tłuszczów, białek, witamin z grupy B oraz witaminy A.

Na marginesie warto dodać, że ze szkodliwych azotynów mogą powstać jeszcze bardziej szkodliwe i silnie rakotwórcze nitrozaminy. Skąd się biorą? Związki azotu są stosowane także jako środki konserwujące żywność, zapobiegając rozwojowi bakterii Clostridium botulinum, szczególnie w przetworach mięsnych. Podczas ich podgrzewania azotyny wchodzą w reakcję z białkami występującymi w mięsie. Tak powstałe nitrozaminy oraz sole metali ciężkich, takich jak kadm, ołów czy arsen, które również znajdują się w nawozach, mają udowodniony związek z rozwojem nowotworów układu pokarmowego i moczowego.

 

Pestycydy

W nieekologicznej uprawie warzyw i owoców, a zwłaszcza nowalijek, które gęsto posadzone w szklarniach są silnie narażone choroby i działanie mikroorganizmów chorobotwórczych, stosowane są również środki ochrony roślin, czyli pestycydy. Dzięki pestycydom owoce i warzywa są równe, błyszczące i nie ponadgryzane, a straty związane z uprawą mniejsze. Są to związki trujące dla owadów i ich larw, pleśni, grzybów, roztoczy, gryzoni i ślimaków. Niektóre z nich działają także chwastobójczo.

Pestycydy, podobnie jak nawozy, są nadużywane. Ogromną część z nich zjadamy. Ich nadmiar trafia razem z nawozami do wód gruntowych, zanieczyszczając wodę pitną, środowisko i w efekcie dodatkowo również nasze organizmy. Co gorsza smaku i zapachu ani nawozów ani pestycydów nie czuć, co nie pozwala konsumentowi ocenić, z jakim typem produktu ma do czynienia.

Środki ochrony roślin i ich pozostałości w środowisku również są pod ścisłą kontrolą. Szczęśliwie ogromna część realnie szkodliwych substancji jest wycofywana, ale chciałoby się powiedzieć, że co zostało zniszczone już się nie „odzniszczy”. Przykładowo – w większości już zakazane, jednak szeroko stosowane przez kilkadziesiąt lat pestycydy chloroorganiczne mają bardzo długi okres półtrwania, czyli czas, w którym jego stężenie w środowisku maleje o połowę. Przez Konwencję Sztokholmską zostały zaliczone do grupy trwałych zanieczyszczeń organicznych. To właśnie one są według badań jednym z czynników zwiększających ryzyko rozwoju cukrzycy typu II u osób otyłych. Inny, także już na szczęście wycofany, grzybobójczy tolilofluanid, również ma związek z ryzykiem rozwoju cukrzycy typu II – jest jedną z przyczyn nasilania się insulinooporności.

Ponadto badania, które możemy liczyć już w setkach, wykazały, że nagromadzenie pestycydów w organizmie człowieka może prowadzić do różnego rodzaju nowotworów – od chłoniaków, poprzez nowotwory piersi, prostaty, wątroby czy jelit, aż po nowotwory tarczycy czy płuc. Środki ochrony roślin nie pozostają bez wpływu również na układ hormonalny – dziesiątki z nich mają udowodnione działanie zakłócające naturalną produkcję hormonów. Powodują otyłość, spadek testosteronu u mężczyzn, problemy z płodnością u kobiet i mężczyzn, poronienia, trudności z zajściem w ciążę, donoszeniem oraz powodują przedwczesne porody.

Niektóre środki grzybo- i owadobójcze mają ogromny wpływ na układ nerwowy człowieka. Mogą przyczyniać się do rozwoju choroby Parkinsona, a także autyzmu, zespołu Aspergera i innych chorób rozwojowych. W wielu badaniach dowiedziono także, że dzieci poczęte w miesiącach wiosennych, czyli w czasie, gdy organizm matki nie jest wystarczająco zaopatrzony w witaminy po okresie zimowym, a także gdy spożywane rośliny są najsilniej opryskiwane i nawożone, występuje największe ryzyko wad wrodzonych.

W tym miejscu warto pochylić się przez chwilę nad niewiarygodnie szkodliwymi pestycydami fosforoorganicznymi – ich działanie polega na nieodwracalnej blokadzie acetylocholinoestrazy, enzymu niezbędnego do prawidłowego działania układu nerwowego zarówno u owadów, jak i u ssaków. Do tego pestycydy te wchodzą w reakcję z całym szeregiem innych substancji chemicznych w mózgu.

Pozornie bezpieczne, teoretycznie biodegradowalne, jednak znacznie bardziej toksyczne niż wspomniane wyżej pestycydy chloroorganiczne, mogą powodować skutki opóźnione w czasie. Wchłaniane są przez skórę, płuca i układ pokarmowy. Mogą wywoływać objawy grypopodobne, silne stany depresyjne, zespół chronicznego zmęczenia, bóle głowy, zaburzenia mowy, zaburzenia rozwojowe, problemy z pamięcią i koncentracją, dezorientację, drażliwość, problemy z jakością snu (senność, bezsenność, koszmary, lunatykowanie). Udowodniono ich związek z powstawaniem choroby Alzhaimera, a także ADHD (wzrost szans na zachorowanie nawet o 55-72%!). Kontakt z tymi substancjami wpływa na masę urodzeniową noworodków i zwiększa ryzyko przedwczesnego porodu. Pogarszają one w istotny sposób zachowanie u dzieci z ADHD, a także generują problemy z nauką i zachowaniem u dzieci zdrowych. Nawet niewielka ilość tych związków może prowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych.

Najczęściej skażone pestycydami fosfoorganicznymi są truskawki, jagody, zielona fasola, seler, brzoskwinie i brokuły. Pocieszające w ich przypadku jest jednak to, że już po kilku dniach stosowania diety opartej na warzywach organicznych, poziom tych pestycydów spada poniżej granicy wykrywalności.

 

Nawozy organiczne

Nowalijki z ekologicznych szklarni, a potem uprawy z pól nawożonych ekologicznie, bez użycia nawozów sztucznych i mineralnych, są bezpieczniejsze pod względem zdrowotnym. Rośliny nawożone kompostami czy odchodami zwierząt gospodarskich pobierają z gleby tyle azotu, ile potrzebują. Ich liście i korzenie nie są zanieczyszczone nadmiarem azotanów. Minusem jednak takich warzyw i owoców jest jak zawsze cena…

Stosowanie i przechowywanie nawozów ekologicznych, podobnie jak nawozów sztucznych, jest obwarowane mnóstwem przepisów, ustaw i rozporządzeń ministerialnych. Wszystko po to, aby nie dopuścić do zatrucia gleb drobnoustrojami chorobotwórczymi. Nawozy organiczne powstają z różnego rodzaju substancji naturalnych, które miały kontakt ze zwierzętami (słomy, trawy, trocin), z ich moczu, odchodów, treści żołądka i jelit. Istnieją także nawozy produkowane na bazie osadów ściekowych.

Niestety nawozy organiczne często nie spełniają wymogów sanitarnych i zawierają, chciałoby się powiedzieć, broń biologiczną – bakterie, grzyby, pasożyty jelitowe oraz inne chorobotwórcze drobnoustroje, które nie giną w glebie. Szczególnie wytrwałe są pasożyty jelitowe. Jaja glisty ludzkiej są w stanie atakować po 6 latach spędzonych w ziemi. Włosogłowki – 5 lat. Toksokarozy… 10 lat… Brzmi przerażająco. Zwłaszcza, że ich obecność w glebie przekłada się na zanieczyszczenie plonów…

 

Czy zatem jeść nowalijki?

Czy to znaczy, że nie powinniśmy jeść nowalijek? Absolutnie nie. Warto sięgać po nie i w marcu i w kwietniu, a nawet już w lutym. Ale wyłącznie jako dodatek, nie jako baza diety. Z większą odwagą na pewno możemy je jeść już w maju i czerwcu, czyli w okresie, w którym pojawiają się naturalne nowalijki z pola, podsypywane certyfikowanymi nawozami organicznymi. Warto też pamiętać o tym, że niektóre nowalijki doskonale rosną na domowym parapecie.

Szczególnie uważać na nowalijki, zwłaszcza surowe, powinni rodzice dzieci poniżej 3 roku życia (później można dziecku pozwolić na zjedzenie pojedynczych młodych warzyw), alergicy, osoby cierpiące na choroby autoimmunizacyjne (zwłaszcza w obrębie jelit), pacjenci z SIBO i zespołem jelita drażliwego, osoby z problemami żołądkowymi (stany zapalne, wrzody), a także osoby z zaburzeniami hormonalnymi. Wrażliwe na nie mogą być również ci, którzy ze względu na pracę czy dotychczasowy sposób życia, są obciążeni metalami ciężkimi i coraz silniej reagują na obecne w środowisku chemikalia.

Czy nowalijek spożywasz więcej czy mniej, tak czy inaczej warto przed ich zjedzeniem pozbyć się wszystkiego, co może wpłynąć na Twoje zdrowie. Przede wszystkim należy je bardzo dokładnie umyć w ciepłej wodzie, warto też zastosować wodę z sodą oczyszczoną. Ogromna ilość azotanów znajduje się pod skórką, zatem takie warzywa jak na przykład ogórek koniecznie obierz. Podczas zakupów unikaj dużych i równych warzyw, warzyw ze śladami pleśni, a także sałaty z odbarwionymi liśćmi. Azotyny mogą powstać również podczas niewłaściwego przechowywania żywności. Dlatego też nigdy nie trzymaj nowalijek (ani innych warzyw, zwłaszcza nieekologicznych) w folii. Wyjmij je na ściereczkę lub pergamin. Ważna jest też temperatura, w której są przechowywane – najlepiej włożyć je do lodówki.

Na koniec warto dodać, że nie musisz też histerycznie unikać również sztucznie nawożonych owoców i warzyw, które pojawiają się w pełni sezonu. Jeśli jesteś osobą zdrową, w pełni sił, odpowiednio je umyjesz, odpowiednio przygotujesz, a także będziesz się starał mimo wszystko nie opierać na nich swojej diety w 100% i jednak skłaniać się ku warzywom ekologicznym – nie powinny szczególnie nabroić w Twoim samopoczuciu.

 

Smacznego :)


Podziel się

O zdrowiu, zdrowym życiu, medycynie funkcjonalnej, dietetyce klinicznej i nie tylko :)

Przeczytaj także
Rozmiar liter
Kontrast
naczyniapolaczone@wp.pl