Co robisz, gdy czujesz się źle?

Podziel się
 
 
Na fali moich ostatnich rozmów z podopiecznymi i jednocześnie na fali tego, co działo się ze mną w ostatnich dniach, przyszło mi do głowy pytanie ku refleksji:
 
Gdy jesteś przemęczona/y?
Co robisz, gdy czujesz się źle?
Gdy jesteś przemęczona/y?
CZY UMIESZ ODPUŚCIĆ?
Jakie emocje się z tym wiążą? 
 
Podzielę się swoją historią :)

Kilka dni temu uwolniłam coś naprawdę dużego i moje ciało (wciąż) wraca do siebie po latach drążenia szkodliwym, ale jakże silnym przekonaniem. Bolało psychicznie, ale też fizycznie. Niemoc, której doświadczyłam odbiła się zatem bardzo na moich bieżących planach. Odpuściłam. To był środek tygodnia i mój sumienny kawałek skręcał się w milczeniu na skutek mojej świadomej decyzji rezygnacji z tego, co mam zaplanowane.

Newsletter czekał – powoli się rodzi :), posty czekają, czeka kilka innych rzeczy. A ja to odpuściłam. Położyłam się do łóżka i pozwoliłam sobie na regenerację. 

 
Czy to jest łatwe? Nie. Uczyłam się tego przez lata:
 
🌻 Tego, że moja sumienność nie może stać ponad moim zdrowiem. A stała.
 
🌻 Tego, że moje zdrowie to nie tylko moja sprawa, ale też sprawa osób, którym jestem bliska i którym na mnie zależy.
 
🌻 Tego, że pilna to jest resuscytacja, a potem długo długo nic. Reszta może poczekać. Co nie znaczy, że ta reszta nie jest ważna, czy że jest lekceważona.
 
🌻 Tego, że mogę odmówić i nie oznacza to, że jestem zła i niewdzięczna.
 
🌻 Tego, że nie muszę się tłumaczyć, dlaczego odmawiam. Wystarczy, że jest to zgodne z moim sumieniem i wewnętrznym głęboko osadzonym poczuciem bycia w porządku.
 
🌻 Tego, że mam prawo czuć się przeciążona, czasem bardziej, czasem mniej, nawet tymi samymi sprawami.
 
🌻 A przede wszystkim tego, że mam prawo odpocząć.
 
 
Jakie mam w związku z tym emocje?
 
Początkowo był dyskomfort. Lęk przed oceną, odrzuceniem. Potem było mi… „dziwnie”… trochę nie wiedziałam, co ze sobą zrobić, towarzyszył mi niepokój – czy ja na pewno mam do tego prawo?
 
Odzywały się też wysokie standardy – ale jak to ODPUŚCIĆ??? Tak czas przez palce ma przelatywać?? Swoją drogą zobaczcie jak bardzo to jest przemocowe względem samego siebie – wartościowa wydaje się jedynie produktywność. Jeśli ona zostaje zmniejszona celowo lub sama spada, co jest CECHĄ ODPOCZYNKU, karcimy się za to i wpuszczamy w meandry wyrzutów sumienia…
 
A teraz? Teraz jest wewnętrzna zgoda. Czasem muszę ją świadomie przywołać, bo narzucany sobie przez lata automat wciąż daje o sobie znać. Ale jest zgoda. Ciało nie jest łamane przymusem odpoczynku, tylko samo daje znać, że go potrzebuje. Nie ma karcenia siebie, nie ma lęku, nie ma oporu. Jest SPOKÓJ.
 
Dlatego teraz znikam w zaciszu sypialni, mimo że jeszcze kawałek dnia przede mną i mimo, że to był pierwszy tydzień po urlopie i miałam tyle planów… Jak brzmi komunikat, którego posłuchałam?
 
„WYKONAŁAŚ GIGANTYCZNĄ ROBOTĘ EMOCJONALNĄ. MOŻESZ BYĆ Z SIEBIE DUMNA. TERAZ DOJDŹ DO SIEBIE I ZA CHWILĘ ZNÓW SIĘGNIESZ GWIAZD” 🌺
 
Daj sobie to, doceń się, przytul się ❤
Powodzenia!
 
 
P.S. Zerknij też tu, do wpisu o tym, czy ulga może powodować chorobę :) KLIK :)
naczyniapolaczone@wp.pl