SARS-CoV2 i zespół jelita nadwrażliwego

Podziel się
 
 
 
 
 
 
To było do przewidzenia… otóż „dzięki” pandemii znacząco wzrosła liczba osób odwiedzających lekarzy z powodu objawów zespołu jelita nadwrażliwego. W tym czasie również badacze nie siedzieli z założonymi rękami i zajmowali się oczywiście przyczynami tego stanu rzeczy. Co wydumali?
 
🦠 Dysbioza przed zachorowaniem na covid-19 zwiększa ryzyko zaburzeń trawiennych i rozwoju poinfekcyjnego zespołu jelita nadrważliwego. Dzieje się tak ponieważ nasz probiotyczny mikrobiom (np. Lactobacilli) konkuruje z SARS-CoV2 o te same receptory (ACE2). Zatem im więcej „dobrych” mikrobów, tym więcej zajętych receptorów i tym mniejsza szansa, że wirus się gdzieś „przyczepi” i narobi bałaganu.
 
🦠 Częstość występowania PI-IBS (poinfekcyjnego zespołu jelita nadwrażliwego) w związku z pandemią wzrosła o 5,8% – to dużo. Tym bardziej, że badano tylko osoby, które przed i w trakcie hospitalizacji z powodu Covid-19 nie zgłaszały objawów pochodzących z układu pokarmowego. Czekam na badanie, które weźmie pod uwagę tych, którzy wcześniej mieli już IBS (ale nie poinfekcyjny) lub inne zaburzenia czynnościowe układu pokarmowego… obawiam się, że ta liczba jest zaniżona 😕
 
🦠 Niemal o 13% wzrosła liczba występowania zaburzeń żołądkowo-jelitowych w stosunku do czasu przed pandemią. Dyspeptyków czynnościowych przybyło o ponad 5.5%.
 
🦠 Pandemia spowodowała, że wzrosła również liczba pacjentów zgłaszających objawy IBS, nawet jeśli nie przebyli oni Covid-19! Dlaczego? Otóż przyczyną okazał się stres związany z obostrzeniami. Ci pacjenci źle znosili izolację i mocniej narzekali na spadek jakości życia. Pozostaje sprawdzenie, jaka część z nich miała po prostu w związku z tym czas na szukanie pomocy…
 
Tak czy inaczej – nie wygląda to ciekawie. Pewnie tych szacunków będzie jeszcze wiele i różnych. Mam nadzieję, że jednak, że te dane nie okażą się bardziej zastraszające. Ja ze swoich refleksji mogę dodać, że przecież koronawirus wpływa na układ nerwowy… a czymże byłby układ pokarmowy bez nerwowego…?
 
I taka moja druga myśl… także po rozmowach z wieloma już osobami, które rozwinęły IBS po przejściu zakażenia koronawirusem – słowem kluczem dla jelita cienkiego jest AKCEPTACJA. Jakże wiele osób nie było w stanie zaakceptować zmian płynących z konieczności pozostania w domu? Jak wiele historii słyszałam o tym, że „miałam życie, a potem już tylko w czterech ścianach z małymi dziećmi”? To trudne doświadczenia. Niezintegrowane powodują napięcia i niosą za sobą objawy, objawy z kolei dokładają dalszych frustracji, co jeszcze bardziej utrudnia integrację i AKCEPTACJĘ. I to może trwać latami.
 
Co można z tym zrobić? Przede wszystkim – jeśli Twoje dolegliwości zaczęły się wraz z zakażeniem – wróć do tych emocji, które wtedy Ci towarzyszyły. Nazwij je, pobądź z nimi, wyraź. I jeszcze raz… i jeszcze. A jeśli to mało – skorzystaj z pomocy. Naprawdę, nawet najlepszy neurochirurg sam sobie nie zrobi operacji mózgu 😉 Jeśli czujesz, że nie radzisz sobie z tym, co miało miejsce, z tym, co ma miejsce teraz – wiedz, że to generuje stres. A stres JEST GŁÓWNYM GRACZEM w IBSie.
 
Powodzenia!
 
 
 
 
 
Kilka linków:
https://gut.bmj.com/content/early/2022/12/08/gutjnl-2022-328483
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC9356717/
https://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1111/nmo.14197
https://onlinelibrary.wiley.com/doi/full/10.1111/nmo.14251
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/33615534/
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC8613742/
https://journals.sagepub.com/doi/full/10.1177/17562848221118403
Doniesienia Prof. Rydzewskiej.
naczyniapolaczone@wp.pl